Oto jest pytanie – trenować na świeżym powietrzu czy może na siłowni? Każda strona czy blog poświęcony klubom fitness odpowie jednoznacznie na pytanie, wskazując drugą odpowiedź. Jako trener personalny mam nieco inne podejście – warto jest wykorzystywać każdą okazję do walki o lepszą formę i zdrową sylwetkę, dlatego z sali treningowej nie boję się wyjść.

Warto też przyjrzeć się temu, co mówią naukowcy – a jak wiemy, oni raczej się nie mylą. Uważają oni, że zawarte w powietrzu związki siarki, dwutlenku węgla czy nawet pył, który jest widoczny w dużych miastach może mieć negatywny wpływ na płuca, serce czy ogólnie układ oddechowy. Ale! Zawsze istnieje jakieś ale, jest na to sposób.

Trenuj z głową i zegarkiem na ręku

Może i te negatywne związki źle wpływają na organy oraz powodują, że tlen gorzej się wchłania w mięśnie, to wcale nie trzeba rezygnować z treningów na świeżym powietrzu. Należy po prostu wybierać odpowiednią porę na bieg czy interwały, które bez problemu można praktykować na trasach biegowych czy w lasach. Z rana poziom stężenia chorobotwórczych związków jest znacznie niższy niż wieczorami, a dodatkowo warto wybierać takie trasy, gdzie nie ma wielu dróg lub nie są uczęszczane przez pojazdy mechaniczne.

Niemniej jednak pewnym jest, że trening na sali będzie w tym momencie bezpieczniejszy, jak i łatwiej jest go wykonać. Nie tylko ze względu na obecność klimatyzacji czy czystego powietrza. W pracy jako trener personalny można łatwo zauważyć, że dużą rolę gra motywacja innych ćwiczących. Jeżeli widzimy wokoło samych zapalonych trenujących ludzi, sami chętniej przykładamy się do pracy. A poza tym, zawsze nad bezpieczeństwem i odpowiednią dawką pozytywnej energii czuwają takie osoby jak ja – trenerzy.

Dlatego – dla treningu na świeżym powietrzu mówimy TAK – ale tylko pod pewnymi warunkami i nie zapominamy też o sali fitness, która również daje bardzo dużo dobrego!